Test monitora Philips Gioco 278G4


Data publikacji artykulu: 30 sierpień 2013
Sprzęt testował: Coen

Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Monitor ma dość specyficzny, a przy tym nie odstający od przyjętych standardów, styl. Jego konstrukcja przyciąga oko i jednocześnie nie jest jakaś kosmiczna, żeby budzić zdziwienie przy pierwszym kontakcie. Miałbym jedynie zastrzeżenia do wykonania całości w odblaskowym piano black – trochę może to przeszkadzać przy intensywnym świetle, natomiast wszelkie ślady na podstawce są zbyt widoczne. Dziwi również odstająca plastikowa listwa na dole, która psuje wrażenie jednolitości całej bryły, a co za tym idzie odbija się trochę na estetyce Gioco. Cały monitor prezentuje się poza tym rewelacyjnie. Zdecydowano się na zabieg umieszczenia ramki pod zabezpieczeniem, przez co wszystko wydaje się naturalne i początkowo ciężko dostrzec ograniczenie matrycy.

Cały proces złożenia monitora i przygotowania go do pracy to zaledwie kilka minut, łącznie z podpięciem kabli. Z jednej strony może zaskakiwać brak standardu VESA, jednak umiejscowienie z tyłu obudowy zarówno wszystkich wejść, jak i systemu Ambiglow, całkowicie to uzasadnia. Jednak i tutaj można na siłę znaleźć problem. Otóż wszystkie wejścia umieszczone są dokładnie z tyłu obudowy, a co za tym idzie istnieje konieczność utrzymania tam dość swobodnego dostępu. Trochę kłóci się to z ideą Ambiglow, czyli podświetlaniem powierzchni za monitorem w celu zrównoważenia kontrastu.

Jakie wejścia znajdziemy z tyłu obudowy? Przede wszystkim 4 porty USB w standardzie 3.0, 3 porty HDMI, wejście analogowe D-Sub oraz wyjście słuchawkowe. Prócz tego umieszczono tam wejście na zasilanie oraz port do podłączenia wejść USB do komputera. Tutaj od razu drobna uwaga: prędkość USB 3.0 jest dzielona między wszystkie aktywne porty, a co za tym idzie może zaistnieć problem z uzyskaniem maksymalnej przepływności przy wielu urządzeniach. Dodatkowo, pomimo zewnętrznego zasilacza, porty na monitorze również zasilane są linią z komputera, czyli możemy zapomnieć na przykład o ładowaniu telefonu bez podłączania kabla do PC-ta. Jak już zauważyliście, wspomniałem o wejściu na zasilanie oraz zewnętrznym zasilaczu. Dzięki temu monitor, przynajmniej w teorii, nie powinien się grzać. Tutaj też wystąpiły komplikacje, bo monitor wyraźnie nagrzewał się w dolnej części, tuż przy listwie, szczególnie z lewej strony.

Po włączeniu i przy każdym rozruchu wita nas rażący niebieski ekran z logo Philipsa. Na szczęście dalej jest już tylko lepiej. W przeciwieństwie do innych testowanych przeze mnie modeli marki Philips, w Gioco 278G4 wystarczyło zaledwie kilka kliknięć w menu, aby uzyskać świetną jakość obrazu. Krystalicznie wręcz czysty obraz, doskonałe barwy – do tej pory jestem pod wrażeniem. Odwzorowanie kolorów jest świetne, chociaż problemy pojawiają się, kiedy siedzimy blisko i gubimy trochę kąty w pionie. Niemniej przy zachowaniu odległości można raczyć się pięknym obrazem. Zarówno w 2D, jak i 3D. Gioco umożliwia bowiem oglądanie również w trzech wymiarach. Wszystko to za sprawą prostej technologii polaryzacyjnej i odpowiednich okularów. W przypadku konwersji automatycznej co druga linia przetwarzana jest i polaryzowana w taki sposób, że przez okulary jedno oko widzi jeden cykl linii poziomych, natomiast drugie kolejny. W ten sposób uzyskujemy całkiem przyzwoite efekty 3D. Dodatkowo zastosowanie pasywnego systemu pozwala uniknąć nie tylko bólu głowy (jak na przykład w systemie NVIDIA, gdzie okulary posiadają migające przesłony), ale przede wszystkim pozwala to na dość długą zabawę. Pomijam już fakt ładowania urządzenia, istotne jest natomiast bardziej naturalne podejście, które mniej męczy oczy. Do monitora dołączone jest również oprogramowanie TriDef, jednak program okazuje się dość kiepski w porównaniu z automatyczną konwersją dokonywaną przez monitor.

Testy rozpocząłem od trybu 3D. Na pierwszym ogień poszedł najnowszy Dredd, który zaprezentował się świetnie. Sceny 3D były widoczne i posiadały odpowiednią głębię, chociaż czasami monitor jakby nie nadążał za konwersją lub źle dobierał elementy składowe poszczególnych segmentów obrazu. Zdarzało się to jednak sporadycznie. Również Prometeusz zachwycił w automatycznej konwersji: dostrzegałem efekty 3D w miejscach, w których bym się ich nie spodziewał i wyglądały do tego bardzo dobrze. Nawet coś tak abstrakcyjnego jak anime udało się znakomicie przekonwertować do 3D. Czasami jednak pojawiał się problem ze znalezieniem ogniskowej obrazu: pomagało przesuwanie się bliżej lub dalej od monitora. Problem był sporadyczny, ale występował, zwłaszcza w przypadku poproszenia osób trzecich o wykonanie testu. Trochę gorzej sprawa wyglądała z grami. Tutaj wyraźnie następowało rozróżnienie na niskobudżetowe efekty w postaci płaskich bitmap lub sprite`ów oraz wysokobudżetowe z pełnymi modelami. Te pierwsze utrudniały odbiór całej produkcji, a szczególnie widoczne były w League of Legends czy Heroes of Might and Magic. Po zdjęciu okularów okazywało się, że monitor podczas konwersji ucinał i dokonywał pewnego przeskalowania obrazu. Nie dostrzega się tego jednak podczas oglądania z okularami na nosie.

O odwzorowaniu kolorów już wspomniałem. Czas napisać o dynamice obrazu. W żadnej granej produkcji nie dostrzegłem smużenia czy dziwnej, zrywanej animacji. Ba! Uruchamiając na Gioco 278G4 Aliens: Colonial Marines jeszcze wyraźniej widziałem filtr gruboziarnisty, który miał mi przypominać lata 80. Monitor nie miał problemów z dynamicznymi animacjami, gwałtownymi zmianami kolorów i tym podobnymi efektami w grach. Tutaj jednak pojawiały się problemy z Ambiglow. Ten system nie sprawdza się zbyt korzystnie przy dynamicznych rozgrywkach, zwłaszcza w momencie, kiedy za monitorem mamy ustawioną jakąkolwiek odblaskową powierzchnie. Wystarczy nawet mały fragment i już dostajemy oczopląsu. Na szczęście uruchamianie zarówno Ambiglow, jak i trybu 3D jest banalnie proste i obsługiwane dwoma przyciskami z przodu, a co za tym idzie w razie konieczności możemy bardzo szybko wyłączyć denerwujące nas opcje.

Do Gioco dodana jest płyta zawierająca wspomniane już sterowniki TriDef oraz zestaw sterowników Smart autorstwa Philipsa. Jednak, jak już wspomniałem, monitor ma tak dobrze napisane presety, czyli ustawienia predefiniowane, że aż wstyd z nich nie skorzystać. Niemal cały okres testowy radziłem sobie tylko i wyłącznie z nimi, a płytę włożyłem jedynie z dziennikarskiego obowiązku.


Oceny

 Wygląd: 4.5/5
 Wykonanie: 5/5
 Obraz: 5/5
 Dźwięk:
 Funkcje: 4.5/5
 Instrukcja:
 Stosunek ceny do jakości: 4.5/5/5
 Ogólnie: 4.5/5


Plusy:
  • ciekawy design
  • tryb 3D i konwersja do niego
  • krystalicznie czysty obraz
  • przyzwoite kąty
  • świetny czas reakcji
  • Ambiglow
  • 4 porty USB 3.0
  • 3 wejścia HDMI

Minusy:
  • brak wejścia DVI
  • odblaskowa matryca
  • przednia listwa psująca wrażenia estetyczne

Podsumowanie:

Philips stanął na wysokości zadania! Gioco 278G4 jest monitorem niemal doskonałym. Świetna jakość obrazu, sensowny tryb 3D, spora ilość wejść HDMI, Ambiglow dla wymagających. Nie ma jednak produktu bez wad. Dla niektórych odrzucającym może się okazać matryca glare czy obudowa piano black, dla innych brak standardu VESA, brak głośników czy brak wejścia cyfrowego DVI. Z całą pewnością jednak jest to monitor godzien polecenia. Mankamentem może być cena, ale jak za monitor o przekątnej 27” z technologiami Ambiglow oraz 3D, nie jest ona szczególnie wysoka (w chwili pisania tekstu jest to około 1300 złotych).

 



blog comments powered by Disqus