Test słuchawek Zalman ZM-HPS10BT


Data publikacji artykulu: 27 lipiec 2013
Sprzęt testował: Artur "Nite" Janczak

Osoby mocno zaangażowane w temacie tuningu PC, bądź cenią sobie dobre peryferia chłodzące przeznaczone pod procesory i inne elementy komputera, powinny dobrze znać firmę Zalman. Sam nie raz miałem okazję nabyć ich produkty i jak sięgam pamięcią, nigdy nie było z nimi jakichkolwiek problemów. Teraz producent z Korei Południowej postanowił uderzyć w troszeczkę inny segment branży elektronicznej, a mianowicie w słuchawki bezprzewodowe, oparte na bluetooth o dość mało przyjemnej nazwie – ZM-HPS10BT. Musicie przyznać, że ciężko by było komuś powiedzieć, jak dokładnie się ten sprzęt nazywa. Dzięki uprzejmości firmy SAROTA PR miałem możliwość dokładnie przetestować te słuchawki. Wrażenia? Bardzo pozytywne. Nie sądziłem, iż urządzenie na bluetooth ma w sobie tyle mocy i oferuje wygodę, do której nie byłem przyzwyczajony. Zacznę jednak od prezentacji tego, co znalazłem w samym pudełku.
 
 
Słuchawki ZM-HPS10BT działają na Bluetooth w wersji 2.1 z funkcją EDR (Enhanced Data Rate  – funkcja zwiększająca szybkość transmisji w urządzeniach). Ważą zaledwie 120 gram, dzięki czemu nie mamy wrażenia, że założyliśmy na głowę jakiś hełm wojskowy czy coś innego, równie ciężkiego. Dzięki standardowej regulacji rozłożenia słuchawek, można swobodnie dobrać odpowiednią dla danego człowieka długość, aby komfort z użytkowania był jak największy. Poduszki są dość miękkie, co uważam za spory plus, gdyż wtedy uszy się nie męczą, a stabilność całej konstrukcji jest wystarczająca, aby sprzęt ten nie spadł nam z głowy przy wchodzeniu do tramwaju, po schodach czy normalnym poruszaniu się po domu. Do tej pory wolałem używać sprzętu na typowym kablu, gdyż gwarantowało to bardzo dobra jakością dźwięku, porządnymi niskimi i wysokimi tonami, oraz brakiem martwienia się, kiedy sprzęt mi padnie, bo bateria nie ma już mocy. ZM-HPS10BT udowadniają, że to samo mogą oferować słuchawki na bluetooth, które wytrzymują na pełnym obciążeniu – słuchanie muzyki przez bite 8 godzin, gwarantując przy tym jakość, której próżno szukać w innych urządzeniach tego typu. Na dodatek samo ładowanie trwa zaledwie półtorej godziny, więc zanim człowiek się zorientuje, to okazuje się, iż nasze słuchawki już są  gotowe do pracy. 
 
 
ZM-HPS10BT testowałem z takimi rzeczami jak: smartfon LG L9 i iPhone 4, tablet Asus Nexus 7, laptop HP Compaq tc4200 oraz konsolą PlayStation 3. Jeżeli chodzi o urządzenia przenośnie, to tutaj skupiłem się głównie na słuchaniu muzyki za pomocą aplikacji Spotify oraz zwykłego playera muzycznego, gdzie mogłem sprawdzić jak słuchawki radzą sobie z plikami audio w najwyżej jakości. Nie pominąłem też samych gier mobilnych, gdyż jak wiadomo, wiele osób gra na tabletach i smartfonach. Laptop wykorzystałem do przeprowadzenia kilku rozmów poprzez Skype i TeamSpeak, zaś w PlayStation 3 sprzęt Zalmana dostarczał mi mocnych wrażeń za sprawą komunikacji głosowej, jak i możliwość słuchania tego, co oferuje konkretny tytuł, czy też film. 
 
Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu, słuchawki sprawdziły się na każdym możliwym gruncie. Mimo utrudnień w postaci większej odległości od sprzętu, te słuchawki oferowały 100% swoich możliwości. Osoby, z którymi rozmawiałem na Skype czy TeamSpeak, nawet nie zauważyły różnicy, gdy zmieniłem sprzęt grający z tego, który mam na co dzień (Tritton AX 180) na ZM-HPS10BT. Jakość przeprowadzonych konwersacji nie budziła zastrzeżeń, gdy zamiast siedzenia przed monitorem słodko rozleniwiony leżałem na kanapie pijąc schłodzony napój. Wygoda nieziemska, a efekt ten sam, jakbym używał sprzętu na kablu. Jeżeli chodzi o samą muzykę, to tutaj jeszcze bardziej byłem zaskoczony, gdyż dźwięk wydobywający się ze słuchawek Zalmana mogę porównać do kilku modeli takiego giganta, jakim jest Sennheizer. Może nie do tych z najwyższej półki, ale do średniej na pewno. Niskie tony mają w sobie moc, nie są przymulone z całkiem udanym niskim zejściem. Jeżeli chodzi o średnie i wysokie, to nie mam się tutaj do czego przyczepić. Bez problemu da się wyłapać separacje instrumentów, zaś wokal nie jest zbyt przytłumiony, co owocuje naprawdę porządnymi wrażeniami z użytkowania. O ile samo Spotify nie jest wstanie wydobyć całej mocy z tych słuchawek, tak pliki audio o większych rozmiarach w megabajtach już tak, zatem nawet niektórzy audiofile mogliby spokojnie zainteresować się tym sprzętem. 
 
 
Słuchawki ZM-HPS10BT chciałbym jeszcze pochwalić za szybkość łączenia się z konkretnymi urządzeniami, wygodnymi i łatwymi do wciśnięcia przyciskami funkcyjnymi umieszczonymi na prawej słuchawce, oraz sygnalizacji dźwiękowej informującej nas o rozładowaniu akumulatorka. To ostatnie jest naprawdę przydatne, gdyż zanim całkowicie padnie nam bateria, to już wiemy, iż za około 30minut to nastąpi, zaś sam sygnał w tym czasie powiela się im mniej energii zostaje. Niby prosta rzecz, a cieszy. No dobrze, pochwały pochwałami, ale nie ma sprzętu idealnego, tak więcej i dzieło Zalmana musi mieć jakąś piętę achillesową. O ile do samego projektu słuchawek i wyglądu nie mogę się przyczepić, to już do trwałości całej konstrukcji tak. Cały czas mam wrażenie, że trochę więcej siły i to cacko rozleci się drobny mak. Nie raz odruchowo, trochę na siłę pakuje rzeczy do torby i plecaka, gdy wymaga ode mnie tego dana sytuacja, a z tymi już tak zrobić się nie da. Na razie są cale i zdrowe, niejedno posiedzenie po 5-7h z nimi zaliczyłem, czy podróże w pociągach, ale trochę się obawiam, że byle upadek je załatwi. Choć raz upadły solidnie i nie ma nawet śladu, ale o tym nie napiszę, bo jeszcze mnie ktoś podkabluje.

Oceny

 Wygląd: 4.5/5
 Wykonanie: 4/5
 Obraz:
 Dźwięk: 5/5
 Funkcje: 4.5/5
 Instrukcja:
 Stosunek ceny do jakości: 5/5/5
 Ogólnie: 4.5/5


Plusy:
  • czas działania na baterii
  • jedynie 1,5h ładowania
  • bardzo dobra jakość niskich tonów
  • szybkie parowanie z różnymi urządzeniami
  • świetnie sprawdzają się jako headset
  • cena sugerowana (129zł)

Minusy:
  • nie do końca najlepsze materiały, z których wykonano słuchawki

Podsumowanie:

Podsumowując, ZM-HPS10BT to prawdziwa gratka dla każdego, gdyż cena sugerowana wynosi 129 złotych, co uważam za bardo rozsądną kwotę, za takiej jakości sprzęt. Nadaje się do wielu rzeczy, a dzięki krótkiemu czasowi ładowania nawet nie odczujemy ich braku na głowie. Ogólnie polecam i daję od siebie złotego smoka technologii! Gratuluję.



blog comments powered by Disqus