Test usługi Trend Micro SafeSync

Autor: Coen
20 lipca 2011

W przypadku SafeSync nie mamy do czynienia z niczym innym, jak zwyczajnym dyskiem sieciowym służącym do przechowywania i synchronizacji danych z określonymi stacjami roboczymi. Nie jest to Google Docs, gdzie będziemy mogli udostępnić dokumenty i kontrolować kto i kiedy je edytuje. Zacznijmy jednak od początku.

WWW
 
Trend Micro oferuje dwa rodzaje dostępu do usługi. W przypadku komputerów, codziennego użytku możemy zainstalować oprogramowanie, które po szybkiej konfiguracji pozwoli na synchronizację określonych lokalizacji. Cóż to oznacza? Otóż wybrane przez nas katalogi i pliki zostaną przesłane na serwer, a każda dokonana w nich zmiana spowoduje aktualizację zdalnych plików. Pozwala to zachować ciągłość pracy i jednocześnie umożliwia dostęp do potrzebnych dokumentów z praktycznie każdego komputera z dostępem do sieci. Nie musimy mieć przy sobie pendrive`a i pamiętać o aktualizowaniu zawartości folderu przed wyjściem z pracy lub domu – wszystko odbywa się automatycznie, a od użytkownika wymaga się jedynie konfiguracji programu.
 
Opcje
 
Drugim sposobem dostępu jest skorzystanie z panelu kontrolnego dostępnego przez stronę internetową SafeSync. Jest to opcja szczególnie przydatna, jeśli z jakiegoś powodu, na przykład ograniczeń nałożonych przez administratora, nie możemy zainstalować oprogramowania na komputerze. Proces logowania jest szybki i od razu możemy przeglądać i pobierać pliki. W przypadku zdjęć i obrazków istnieje możliwość podglądu za pomocą przeglądarki internetowej. Jedynym wymogiem w przypadku chęci przesyłania dokumentów do serwera jest konieczność zainstalowania odpowiedniej wtyczki Java.
 
Do naszych testów zostało udostępnione konto biznesowe. Tego rodzaju usługa pozwala na wykorzystanie do 150 GB przestrzeni w usłudze SafeSync i możliwość jednoczesnego korzystania przez trzech różnych użytkowników rozpoznawanych przez adres e-mail. Dodatkowym atutem jest podział na foldery prywatne oraz zespołowe. W tym ostatnim przypadku możemy bez przeszkód dzielić się określonymi dokumentami z pozostałymi użytkownikami z naszej grupy. Każdy z folderów dedykowanych dla grupy posiada właściciela, który może określić kto i na jakich prawach może z niego korzystać. Ma to jednak kilka wad. Po pierwsze opcja ta dostępna jest jedynie przez panel kontrolny na stronie internetowej, więc przy każdorazowej zmianie wymagane jest logowanie i nanoszenie poprawek. Kolejną wadą jest natomiast status nadrzędny użytkownika będącego właścicielem całej usługi – może on bez problemów nadać sobie prawa własności każdego folderu i zmienić prawa dostępowe innym. Jest to po części zrozumiałe, jednak jakie może być zdziwienie, kiedy zobaczymy, że nagle zostaliśmy odcięci od folderu, który sami założyliśmy. Na szczęście dotyczy to jedynie folderów grupy, a dane prywatne nie są dostępne dla osób trzecich.
 
Podgląd miejsca
 
Interfejs dostępny przez przeglądarkę jest intuicyjny z jednym, małym „ale”. Chodzi mianowicie o wgrywanie plików na serwer. Odbywa się ono za pośrednictwem małej kontrolki w lewym dolnym rogu panelu użytkownika lub poprzez kliknięcie na górnej belce w obszarze wyboru plików. W pierwszym przypadku nie dość, że jest słabo widoczne, to jeszcze wymagane jest dodatkowe rozwinięcie, a następnie uruchomienie wspomnianego już apletu Java. Druga opcja jest o wiele bardziej przyjazna dla użytkownika, jednak po wybraniu folderu okienko jest automatycznie zamykane i rozpoczyna się proces wysyłania pliku. Nie jest to dobre rozwiązanie, ale na szczęście w przypadku dodawania pojedynczych plików możemy uzupełniać listę. Poza tą niedogodnością interfejs jest przejrzysty i przypomina zwyczajny panel Eksploratora Windows z boczną listwą ustawioną na widok folderów. Nie ma również większych problemów z ustawianiem opcji folderów, kopiowaniem czy przenoszeniem danych. Wszystko działa płynnie i bezproblemowo.
 
Trochę inaczej sprawa wygląda z oprogramowaniem instalowanym na komputerze. Chociaż klient aplikacji nie waży dużo, to sprawił mi sporo problemów. Tuż po instalacji ikona została umieszczona na pasku zadań, ale… z jakiegoś powodu usunęła z niego inne programy. Nadal działały one w tle, jednak z dostępem do nich był spory problem. Po ponownym uruchomieniu jedna z aplikacji nie została w ogóle uruchomiona. Znacząco wpływa to na komfort pracy i wywołuje frustrację. Kolejną rzeczą jest dostępność klienta jedynie w angielskiej wersji językowej, co może stanowić problem dla niektórych użytkowników. Kolejną z dużych wad jest konfiguracja. Otóż po określeniu folderu po naszej oraz serwera stronie nie możemy nanieść żadnych zmian w wybrane opcje. Jedynym rozwiązaniem jest ponowne utworzenie nowego wpisu. Czarę goryczy przelewa natomiast fakt, że katalogów z komputera nie możemy synchronizować ze zdalnym folderem zespołu. W związku z tym w przypadku chęci podzielenia się określonymi dokumentami (czy to będzie artykuł ze zdjęciami, czy też zbiór zdjęć) musimy zalogować się przez stronę WWW, a następnie za pomocą interfejsu przenieść określone foldery w bardziej dostępne miejsca. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku korzystania z dysku sieciowego dodawanego przez oprogramowanie. Jednak w tym przypadku z celem mija się instalowanie aplikacji synchronizującej dane.
 
Dysk sieciowy
 
Jednak oprogramowanie Trend Micro SafeSync nie posiada tylko wad. Dobrym rozwiązaniem jest wspomniany dysk sieciowy, dzięki któremu przez interfejs Eksploratora Windows lub inny menedżer plików mamy dostęp do zawartości umieszczonej na platformie SafeSync. Nie musimy martwić się również o synchronizację danych w folderach prywatnych, a dodatkowo otrzymujemy czytelną grafikę informacyjną o aktualnym wykorzystaniu przestrzeni dyskowej. Dla bardziej wymagających użytkowników istnieje również możliwość określenia serwera proxy oraz kontrolowania przepustowości łącza na przesyłanie plików. Dodatkowym atutem jest możliwość synchronizacji bibliotek, jednak tutaj nie ustrzeżono się błędów – nie możemy zastosować tej opcji do bibliotek utworzonych przez użytkownika, a jedynie do domyślnych zbiorów systemu Windows.
 
Podczas korzystania zarówno z programu, jak i dostępu przez stronę internetową ani razu nie napotkałem trudności związanych z dostępem i stabilnością platformy SafeSync. Jest to o tyle ważne, że dane przechowywane w ten sposób mogą być potrzebne w każdej chwili i ciągłość działania usługi ma spore znaczenie. Nie napotkałem również żadnych problemów z transferem – za każdym razem pobierałem i wysyłałem pliki z maksymalną prędkością mojego łącza.
 
Synchronizacja
 
PODSUMOWANIE
 
Pomimo dość topornego interfejsu i problemów występujących z klientem usługi, Trend Micro SafeSync jest bardzo dobrym rozwiązaniem dla osób będących w ciągłym ruchu i zmuszonych do przenoszenia danych w różne miejsca. Z pewnością jest to rozwiązanie dobre dla pracowników, którzy zabierają część zleconych projektów do domu. Pojemność 150 GB z pewnością zastąpi pamięci przenośne, a jedynym ograniczeniem stanie się dostęp do Internetu oraz przepustowość łącza. Klient WWW usługi jest przyjemny w użyciu, a jego jedyną wadą jest rozwiązanie wgrywania plików. Natomiast klient instalowany na stacji roboczej jest wyjątkowo kiepski i sprawia wrażenie robionego na szybko, a także niedopracowanego – jego jedyną zaletą jest automatyczna synchronizacja danych prywatnych.


blog comments powered by Disqus