Test czytnika Onyx Boox i62


Data publikacji artykulu: 17 luty 2012
Sprzęt testował: Girwan

Przez naszą redakcję przewinęło się już kilka czytników książek elektronicznych, które poddaliśmy wnikliwej analizie. Jak do tej pory największe nasze uznanie budził iRiver Story HD, którego atutami była prostota, lekkość i monochromatyczny ekran przypominający białą kartkę papieru. Onyx Boox i62, który dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora, również trafił do naszego laboratorium, już na pierwszy rzut oka spodobał się naszemu testerowi (czyli mi). Stanowi on poważne zagrożenie dla niezachwianej do tej pory pierwszej pozycji, na liście najlepszych czytników – HD Story iRiver-a.

 
 
Na uwagę zwracają przede wszystkim małe gabaryty. Połowa formatu B5 (czyli połowa standardowego zeszytu) czyni z niego małą kieszonkową książkę, którą każdy może zabrać ze sobą w dowolne miejsce. Skórzana okładka stylizuje go na mały notes, który zmieści się nawet do damskiej torebki. W środku znajdziemy czytnik z 6-calowym ekranem umieszczonym w białej ramce. Szybko daje się zauważyć, że nie ma tu zbyt wiele przycisków sterujących. Po prawej i lewej stronie umieszczono duże przyciski, które umożliwiają przewijanie stron. Pod ekranem umieszczono tylko jeden przycisk, który umożliwia wyjście poziom wyżej w uruchamianych aplikacjach. Z kolei ekran możemy obsługiwać palcem. I jest to coś nowego w porównaniu do innych modeli tego producenta. Dotychczasowe czytniki wymagały do sterowania piórka, tu wystarczy nam jeden palec. Ale możemy też wykorzystać kilka, ponieważ producent zamontował wyświetlacz obsługujący wielodotyk. I co tu dużo gadać, jest to cholernie wygodne. Zwłaszcza, że producent wykorzystał ekran E-Ink Pearl EPD oparty na technologii wykorzystującej promienie podczerwone, które wykrywają przeszkodę i określają jej płożenie na ekranie, wysyłając informacje gdzie ekran został dotknięty. Są co prawda nowsze i może lepsze technologie, ta jednak pozwala nam obsługiwać ekran w rękawiczkach lub innym przedmiotem. 
 
Warto wspomnieć, że Boox i62 oferuje 4 GB pamięci wewnętrznej, co stanowi całkiem sporo na tle innych czytników. Biorąc pod uwagę ilość książek, jaką możemy tam zmieścić, to … jest tego całkiem sporo. Ale to nie wszystko. Czytnik obsługuje również karty SDHC/MMC, o maksymalnej pojemności 32GB. Dzięki temu, możemy mieć przy sobie całą bibliotekę. Komunikację z komputerem zapewni nam gniazdo microUSB i kabel USB dołączony w zestawie. Ten ostatni możemy również wykorzystać do zasilania przy pomocy nowego typu zasilacza – wtyczka 220 posiadająca gniazdo USB 2.0. Ten typ zasilania robi się coraz powszechniejszy przy mobilnych urządzeniach, co niezmiernie mnie cieszy. 
 
 
Wielu producentów chcąc przypodobać się klientom oferuje urządzenia wyposażone w kolorowe ekrany dotykowe, moduły WiFi, odtwarzacze filmów czy plików mp3. W tym wszystkim funkcjonalność czytnika zostaje zepchnięta na dalszy plan. Onyx również oferuje nam rozszerzoną funkcjonalność – mamy do dyspozycji kilka aplikacji zainstalowanych na urządzeniu oraz WiFi, wciąż jednak funkcja czytnika ebooków jest tą wiodącą. Monochromatyczny ekran o rozdzielczości 800x600 nie rozprasza nas pozwalając cieszyć się tym co spowodowało, że kupiliśmy Boox i62 – czytaniem książek. 
 
Czytniki pracuje pod kontrolą odpowiednio przygotowanego systemu Linux, co spodoba się wszystkim miłośnikom tego systemu. Możliwości obsługi widżetów i definiowania własnej funkcjonalności to plusy czytnika względem innych. Całość obsługuje procesor Freescale iMX 508 Cortex A8 800 MHz wspierany przez 128 MB RAM.
 
Razem z czytnikiem dostajemy biografię Steva Jobsa, chociaż w moje ręce trafił egzemplarz z załadowanymi dziełami Mickiewicza – Panem Tadeuszem i Bajkami. Jako przykłady plików PDF i EPUB w zupełności wystarczyły do przetestowania możliwości czytnika. Nie omieszkałem jednak załadować na niego również innych plików. Bez problemów odtworzyłem formaty TXT, FB2, HTML i MP3. Ponieważ czytnik nie ma wbudowanych głośników, ten ostatni wymaga podłączenia słuchawek. Mamy przygotowane na nie specjalne gniazdo 3.5 mm. Co ciekawe, czytnik współpracuje z syntezatorem mowy Ivona, który zamieni naszego ebooka w audiobooka. 
 
 
Po włączeniu Boox i62 widzimy ekran główny podzielony na 3 części. Najmniejsza, to ustawiony w prawym górnym rogu zegar analogowy pokazujący aktualną godzinę. Tuż obok niego znajduje się lista ostatnio otwartych plików. Pod tymi dwoma elementami znajduje się największy blok zajmujący ¾ ekranu. Znajdziemy tam dziewięć dużych ikon, które umożliwią nam: przeglądanie pamięci wewnętrznej, przeglądanie zawartości karty pamięci, wyświetlenie listy ostatnio otwartych plików, przeglądanie słownika, uruchomienie szkicownika, sporządzenie notatek, przeglądanie stron WWW, przejście do dodatkowych aplikacji znajdujących się w pamięci urządzenia i w końcu wejście do ustawień. Niestety, nie ma żadnych filtrów pozwalających na wyszukiwanie interesujących nas tytułów … Żartowałem. Naciśnięcie palcem ekranu na pustym polu powoduje wyświetlenie okienka z menu podręcznym. Pozwala ono zarówno zmienić sposób wyświetlanych plików z ikon na listę ze szczegółami, jak również na wyszukiwanie wg nazwy, typu, rozmiaru, czasu dostępu. Wyświetlane dane możemy posortować rosnąco lub malejąco. Możemy też wyszukać interesującą nas frazę: autora lub tytuł. Oprócz tego możemy obrócić ekran (w dowolną stronę) uruchomić odtwarzacz, wyregulować głośność, wyłączyć lub uśpić czytnik. Po otwarciu pliku możemy uruchomić nowe okienko z menu podręcznym, które umożliwi zwiększenie wyświetlanej czcionki – w zakresie od 100% do 500%, dodać i usunąć adnotację do czytanego tekstu, dodać zakładki, skoczyć do określonej strony, uruchomić czytanie tekstu na głos, zaznaczanie i kopiowanie tekstu itp. Dostępnych funkcji jest naprawdę sporo.
 
Otwierając słownik spowodujemy wyświetlenie ekranu z klawiaturą dzięki której możemy wprowadzać słowa, które zostaną następnie przetłumaczone na wskazany język. Możemy też sprawdzić znaczenie danego słowa. Dostępnych jest pięć języków – angielski, rosyjski, polski, szwedzki i węgierski – które możemy przeszukiwać w celu znalezienia ich znaczenia. Do słownika możemy przeskoczyć bezpośrednio z czytanego tekstu: wybieramy menu, wybieramy słownik i wskazujemy wyraz, który nas interesuje. Na ekranie zostanie wyświetlona definicja tego słowa. Idealne rozwiązanie podczas czytania tekstów obcojęzycznych. Niestety, opisy zawierają mieszankę językową oferując czytelnikowi część tłumaczenia w postaci chińskich znaków. Trudno mi sobie wyobrazić sprawne korzystanie z tego słownika, zwłaszcza, że niestety nie działa on szybko. Na szczęście w sieci można znaleźć sporo darmowych słowników, które można wgrać na czytnik i wykorzystywać. Być może one będą działały szybciej? Zamiast korzystać z klawiatury możemy również skorzystać z opcji odręcznego wpisywania wyrazów. Jakość tłumaczenia zależy od tego jak dokładnie odzwierciedlimy litery. Ogólnie mechanizm rozpoznawania oceniam jako dobry.
 
 
Z kolei szkicownik pozwala na szybkie, odręczne stworzenie rysunku. Rysować możemy palcem, pisakiem czy innym przedmiotem, który nie uszkodzi nam ekranu. Oczywiście rysunki możemy po podłączeniu czytnika do komputera ściągnąć na komputer. 
 
Wybierając ikonę Aplikacji zostaniemy przeniesieni na stronę, która zaoferuje nam cztery programy: kalkulator, kalendarz i dwie gry: Gomoku i Sudoku. W wolnej chwili, o ile nie czytamy książki mogą nam umilić czas. Kalendarz niestety nie umożliwia wprowadzania informacji o spotkaniach, zadaniach do wykonania czy przypomnień. Nie możemy więc użyć go jako organizera, a szkoda. Skoro już mamy podgląd na poszczególne dni miesiąca, fajnie byłoby móc coś do nich przypisać. Nie zapominajmy jednak, że Boox i62 to czytnik książek elektronicznych, to jest jego podstawową funkcjonalnością.
 
Jak wspomniałem możemy się połączyć z Internetem korzystając z sieci radiowej. Jeśli jednak myślicie, że w przerwie pomiędzy przewracaniem poszczególnych stron poserfujecie w Internecie – jesteście w błędzie. Przeglądarka umożliwia nam co prawda przeglądanie sieci, jednak strony wcale nie otwierają się płynnie. Na pulpicie mamy dwa skróty, które przeniosą nas w dwa miejsca – na oficjalną witrynę Onyxa (życzę powodzenia w odcyfrowywaniu chińskich krzaczków) i na stronę Wikipedii. Serfowanie po sieci przy pomocy tego urządzenia jest na pewno mniej wygodne niż wykorzystanie do tego celu telefonu. Z drugiej strony, zaimplementowanie WiFi w Boox i62 miało przede wszystkim umożliwić pobieranie z Internetu książek. I to działa sprawnie.
 
 
Ostatnią ikoną wartą omówienia jest furtka wprowadzająca nas do ustawień. Możemy tam wybrać język menu, domyślną wielkość czcionki strefę czasową, datę, opcje zasilania itp. Nie ma tam jednak opcji pozwalającej na proste skonfigurowanie strony głównej. 
 
Jedną z ciekawszych funkcji jest TTS – Text to speech. Co prawda nie kupuję czytnika, by ktoś mi czytał książkę, jednak krótka próbka tej funkcjonalności spowodowała, że zainteresowałem się tym bliżej. Jakość jest bardzo dobra, może dlatego, że wykorzystywany jest polski syntezator mowy Ivona. Osoby często podróżujące mogą wykorzystać tę funkcję do zamiany czytnika w audiobooka.
 
Przejdźmy teraz do samej obsługi. Wykorzystanie ekranu dotykowego wydaje się strzałem w dziesiątkę. Niewielkie, lekkie urządzenie możemy wygodnie trzymać jedną ręką przerzucając jednocześnie kolejne strony. Przycisk cofania bardzo dobrze się sprawdza podnosząc komfort korzystania z Boox i62. Ekran dotykowy doskonale sprawdza się podczas zaznaczania słów w tekście, wyboru linków czy oczywiście samych ikon. Oprogramowanie oczywiście umożliwia wykorzystanie również klawiatury ekranowej, jednak z uwagi na rozmiar ekranu jej klawisze nie są zbyt duże. Dla osób z dużymi palcami jej wykorzystanie może być kłopotliwe. Niemniej ekran reaguje dobrze, wybrane na klawiaturze litery zaznaczone są czarną obwódką. Brakowało mi jednak strzałek pozwalających na przesuwanie kursora.
 
 
Wadą interfejsu dotykowego jest umieszczona na dole belka. Znajdziemy tam informacje o stanie naładowania baterii, uruchomionych aplikacjach itp. Podczas czytania mamy tam informację o stronie, na której obecnie się znajdujemy, jest też suwak, który pozwala na szybkie przewijanie stron. Niestety, nie ma on zbyt wielkich rozmiarów, co stwarza problemy przy jej wykorzystaniu. 
 
Nie będę ukrywał, że połączenie ekranu dotykowego z przyciskami spodobały mi się. Jest to bardzo wygodne, ergonomiczne sterowanie, które spodoba się każdemu, kto weźmie czytnik do ręki.
 
Otwierane pliki są skalowane do rozmiaru ekranu. Co prawda PDF nie najlepiej daje się sformatować do ekranu o rozmiarze 6 cali, zwłaszcza jeśli ma bardzo złożoną budowę. Jeśli jednak mamy do czynienia ze zwykłym tekstem książki w formacie PDF A4, możemy zastosować Test Reflow. Jeśli jednak mamy do czynienia z zwykłym tekstem książki w formacie PDF A4, możemy zastosować Text Reflow. W przeciwieństwie do powiększania, które zwykle skutkuje przewijaniem strony nie tylko w dół, ale i na boki, Text Reflow wyciąga treść z PDFa a następnie przedstawia ją tak, jak ma to miejsce w przypadku zwykłego pliku tekstowego. Oznacza to, że tekst nigdy nie wyjdzie poza boczne krawędzie, lecz będzie zawijany. 
 
 
Oczywiście system oferuje nam również cały zestaw innych ustawień, które np. usuną marginesy, powiększą zaznaczony obszar, dopasują do wysokości, szerokości lub całej strony. W każdej książce możemy zrobić swoje adnotacje przy zaznaczonych słowach czy fragmentach. Możemy też odręcznie zakreślać interesujące nas fragmenty. Wprowadzone do pliku notatki można przejrzeć i wybierając je od razu przejść do fragmentu, do którego są one podłączone.
 
Zarządzanie plikami jest takie samo jak na komputerze PC. Możemy kopiować, wycinać, wklejać oraz kasować pliki i katalogi. Możemy je również sortować rosnąco lub malejąco uwzględniając nazwę, typ, rozmiar i czas dostępu. Możliwe jest również wyszukiwanie i zmiana nazwy oraz widok szczegółowy lub w postaci miniatur. Dodatkowo mamy możliwość obrócenia ekrany w dowolnym kierunku (co 90 stopni).
 
Onyx Boox i62 obsługuje Adobe DRM. Dzięki temu możemy spokojnie kupować i czytać zabezpieczone e-booki. O ile w komputerze takie zabezpieczenia można obejść, o tyle w czytnikach obsługa tych zabezpieczeń nabiera większego znaczenia.
 
Na koniec wypada powiedzieć o żywotności baterii. Wystarcza ona na długo. Bardzo długo. Jest to kilkadziesiąt godzin pracy urządzenia, które wyświetla nam zawartość plików. Oczywiście przy wykorzystaniu czytnika jako audiobooka, czas ten ulegnie skróceniu, wciąż jednak zadowoli najbardziej wymagających. 
 

Oceny

 Wygląd: 4.5/5
 Wykonanie: 4.5/5
 Obraz:
 Dźwięk:
 Funkcje: 4/5
 Instrukcja:
 Stosunek ceny do jakości: 4/5/5
 Ogólnie: 4.5/5


Plusy:
  • wyświetlacz E-Ink
  • sporo funkcji
  • duża liczba odczytywanych formatów
  • dotykowy ekran
  • prosty, wygodny interfejs
  • duża ergonomia
  • mały rozmiar
  • długo trzymająca bateria

Minusy:
  • wolno działający internet
  • mała belka w dolnej części interfejsu
  • nie do końca działające poprawnie słowniki

Podsumowanie:

Co tu dużo gadać – Onyx Boox i62 to jeden z lepszych czytników obecnych na rynku. Nie problem wyprodukować dziś urządzenie pozwalające na wyświetlanie zawartości plików. Sztuką jednak jest wyposażyć taki gadżet w dodatkowe elementy ułatwiające lekturę. W tym przypadku udało się to w zupełności. Szeroki wachlarz możliwości, duży komfort czytania i ekran E-Ink Pearl EPD to główne zalety tego modelu. Mamy kilka „wodotrysków”, które jednak dobrze wkomponowane w całą funkcjonalność czytnika nie przysłaniają głównej jego funkcji. Długa lista odtwarzanych plików, zapewni dostęp do olbrzymiej ilości elektronicznych książek. Dla miłośnika literatury, nie jest to bez znaczenia. 

Komu mógłbym polecić ten czytnik? Wszystkim tym, którzy chcą mieć dobrej jakości urządzenie i nie stawiają jako głównego wyznacznika przy wyborze ceny. 
 
 
Więcej zdjęć z testów znajdziecie w naszej galerii.
 
Dziękujemy firmie Vobis - dystrybutorowi czytników Onyx Boox  i62 - za udostępnienie czytnika do testów.


blog comments powered by Disqus